Dla A.

Z okazji nadchodzącej pierwszej płyty.

Pytasz mnie co zrobię gdy usłyszę stare wersy, to samo co zrobiłabym gdybyś stracił prestiż. Albo gdy za kilka lat będziemy się wkurwiać narastającymi problemami, i nie będzie czasu nigdy na nic.

Gdy będziemy się uganiać za naszymi dzieciakami, kiedy będziesz najmniej znośny bo kolejna płyta to niewypał albo bo kolejny z niebieskimi przypał.
Zrobię to co wtedy gdy na płycie będziesz nawijał o młodej, nagiej dupie i zamiast emocjami, będziemy się zajadać receptami.
Gdy żyrandol będzie krzywo powieszony, a cholesterolu wynik zawyżony.
Gdy na starość będziesz już legendą rapu, albo gdy nie wyjdzie nic z moich ust, oprócz najstraszniejszych słów „weź dzieciaki ratuj”.
Zrobię to co wtedy, kiedy jedna kromka na śniadanie będzie, a w lodówce będzie grało światło z odrobiną lodu.

I tylko między nami będzie ciepło mimo chłodu z zewnętrznego świata.

Zrobię to co wtedy, gdy usłyszysz po raz pierwszy słowo TATA, albo gdy od małolat na koncertach będziesz się odganiał.
Kiedy życie będzie tą najbardziej krętą drogą.
Będę zawsze stać za Tobą, dzieląc z Tobą serce, będę mocno trzymać Cie za rękę.

kRaj

Myślę o Kraju, nad Wisłą
Gdzie czyści wszyscy jak łza

Gdzie mleko miesza się z kłamstwem,
A o miodzie nie pamięta nikt.

Żyję w kraju, w którym zgliszcza się palą,
W którym każdy uśmiech jest złudny, a każdy Żyd nie Polak,
W dodatku jest brudny.

Żyję w kraju nad Wisłą, gdzie smutek przygasza wiatr,
W którym podziały nie ustają, a mury budują świat

Jestem w kraju, w którym na piachu idących idei jest ślad
Gdzie kiedyś żelazo gorące, dziś kuć nam strach
Gdzie w kartkach sprzedają godność, marzenia, plany i sny

Myślę o kraju, gdzie historia morduje harcerzy na dachu
Pod hitlerowskim ostrzałem, albo sierpem i młotem tłucze polską hołotę

Nie znam innego kraju, gdzie na każdej ścianie jest Bóg,
A drugi człowiek to wróg

Siedząc przy Dunaju,

Słuchając szmerów potoku

Myśle o ustach niebieskich

I malinowym soku

Myśle o trawie zielonej

O psie co w nocy zieje

O ciszy, wietrze bezwietrznym

I o tym, że świat się chwieje

O kropli potu na czole

Słonej, choć łzy są gorzkie

Gdy kładę się na jeszcze zielonej

trawie i patrzę

A chmurka za chmurką pomyka

i chłonę

To myśli wkładam i składam

w wiklinowym koszyczku życia

zamykam