kRaj

Myślę o Kraju, nad Wisłą
Gdzie czyści wszyscy jak łza

Gdzie mleko miesza się z kłamstwem,
A o miodzie nie pamięta nikt.

Żyję w kraju, w którym zgliszcza się palą,
W którym każdy uśmiech jest złudny, a każdy Żyd nie Polak,
W dodatku jest brudny.

Żyję w kraju nad Wisłą, gdzie smutek przygasza wiatr,
W którym podziały nie ustają, a mury budują świat

Jestem w kraju, w którym na piachu idących idei jest ślad
Gdzie kiedyś żelazo gorące, dziś kuć nam strach
Gdzie w kartkach sprzedają godność, marzenia, plany i sny

Myślę o kraju, gdzie historia morduje harcerzy na dachu
Pod hitlerowskim ostrzałem, albo sierpem i młotem tłucze polską hołotę

Nie znam innego kraju, gdzie na każdej ścianie jest Bóg,
A drugi człowiek to wróg

Siedząc przy Dunaju,

Słuchając szmerów potoku

Myśle o ustach niebieskich

I malinowym soku

Myśle o trawie zielonej

O psie co w nocy zieje

O ciszy, wietrze bezwietrznym

I o tym, że świat się chwieje

O kropli potu na czole

Słonej, choć łzy są gorzkie

Gdy kładę się na jeszcze zielonej

trawie i patrzę

A chmurka za chmurką pomyka

i chłonę

To myśli wkładam i składam

w wiklinowym koszyczku życia

zamykam

Echo ze śmietnika

Jesteś tchórzem, w dodatku z elką na murze, już nie musisz wypowiadać żadnych słów, i tak wiem, że będziesz kłamał jak z nut. Ty nazywasz to rytmem twojego życia, a ja powiem tylko, że ten rytm to marsz pogrzebowy dla wszystkiego co w zyciu ważne – dla dumy, honoru i tego co cie chroni.

Chciałeś mi prawić komplementy, szybko się zorientowałam, że jesteś pierdolnięty. I nie myśl słońce, że myśle o Tobie, mówię o takim co z życiem na ostrze ale tylko papierowe. Dla którego nic nie znaczy „być we dwoje”, o takim co wyszurał za dużo piasku z butów, a potem jakaś inna dawała mu korepetycje z ciągnięcia drutu. Ciebie kręciło to, że będzie Twoją laską – mam jedna radę, zrób sobie sam własną. Moja mama mi powtarza, że nienawiść to nie jest dobre rozwiązanie, jednak ja nie pani maju, bujaj się kochanie.