Końcówka

Wróciłeś

To znaczy, że jestem w domu

I choć nie chce się przyznawać

Próbuje być czysta, tak jak łza krystaliczna

Tęskniłam

Chwila minęła

Moja szczerość nie zawsze się opłacała

Czuje się znów taka tyci, Mała

Zastanawiam się, myślę wręcz bez końca

Paleta barw jest dzisiaj szaro-bordowa czego bym szukała gdybym miała ojca

Wchodzę niczym kanar do tramwaju

Bilet numer 666 – prosto do bram raju

Niebieskostan, deszcz na szybie, ja jakaś rozmyta, wyjebane w przyszłość, plany bez pokrycia

Ruch skrzydeł motyla

Znowu mi tłumaczysz rzeczy nie-istotne, skupiasz swoje myśli, a deszcz na betonie, mówisz, że taco lubi marmur, moim zdanie lubi płaskie blaty – i nic nam do tego – a także nic poza tym

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s