Emeftecz

Czuje jak mnie kłujesz w stopę

Krzyczysz, wierzgasz, palisz mosty

W księżycowym blasku próbując się pławić

Szybko zorientuje się, że tego świata

nie zbawisz

Przychodzisz do mnie na chwilę, otulasz różową chmurką złudzeń i tajemnicy

Grzejesz się w tej skarpecie cholera

No trudno, nie zrobię z tym nic

Teraz?

Z nocy na moc, z mroku na krok,

Coś się zmieniło

Coś pękło

Brzdąk

Metaliczne chlaśnięcie, pierdolnięcie złem

Złączenie ust i rąk

Połączenie dusz i zapomnienie

Wielorakie, omkłe, zmieniające bieg

Szara rzeczywistość

postcode:

śmierć

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s